niedziela, 25 grudnia 2011

Dies Natalis 2011.

Puer natus est nobis, Filius datus est nobis (Iz 9,5)

Z okazji Świąt Narodzenia Pańskiego chciałbym życzyć wszystkim moim Czytelnikom błogosławieństwa Bożego, spokoju ducha i wiele radości w życiu.

On the occasion of the Nativity I would like to wish all of my Readers God's blessing, peace of heart and joy in Your lives. 

piątek, 2 grudnia 2011

The Ballad of Summorum Pontificum.

A curiosity found in the Internet:




Lyrics:


It was the 7th July 2007
“The most beautiful day
This side of Heaven”

A treasure was released
The Mass of all Ages
The Missal was closed
Now a Priest turns the pages

So we kneel down and pray the Confiteor
Now he’s facing the right way, towards the Lord
Ad Deum quit laetificat juventutem meum
He turns around and the people say give us some more!

For over 50 years
A Mass that lay hidden
Came out of the closet
No moth there had bitten

No dust was upon it
For this Mass is timeless
You can tell when you walk through the door!

You can hear the bells ring out thrice at the Sanctus
He turns around and he says "Orate Fratres"
Priest and people pray Domine non sum dignus
And the people say give us some more

Some more
Summorum Pontificum!
Gimme some more, some more
Gimme some more
Some more
Summorum Pontificum!
Gimme some more, some more, give us some more!

Ecce Agnus Dei qui tollis peccata mundi
Now we can hear the words ring out
Every Sunday
The Latin Mass is back
Put your guitars on the floor
We have Communion kneeling and on the tongue

All ages they pass
All ages they vary
The Mass of Ages belongs
In our seminaries

Our Bishops they don’t want it
Oh if only they could
Say “God bless our Pope
The great and the good!”

Some more
Summorum Pontificum!
Gimme some more, some more
Gimme some more
Some more
Summorum Pontificum!
Gimme some more, some more
Gimme some more!

The Mass that brings sinners
To the Fountain of grace
The Mass that made martyrs
Embrace their pains
The Mass that brought hope
To the poor and abandoned
Finding in Jesus (bow head)
The perfect Companion
But that Mass is back (back)
To liberal dismay
That Mass is back (back)
To liberal dismay
That Mass is back (back)
To liberal dismay
That Mass is back (back)
You might find one today!

Some more
Summorum Pontificum!
Gimme some more, some more
Gimme some more
Some more
Summorum Pontificum!
Gimme some more, some more
Gimme some more!
(Repeat x 2)

It was the 7th July 2007
“The most beautiful day
This side of Heaven”

Have money? Live Latin!


I cordially invite all Latin lovers whose wallets are relatively big to try living Latin in Rome. It is a Latin course combined with visiting historical sites in Rome and in the vicinity. More details may be found on the website:


http://paideia-institute.org/living-latin-in-rome

The wind of changes in Europe.


The winter is coming to Lublin. Temperature drops and the weather is more winter-like. In addition, a strong wind is blowing today. Fortunately, I have no reasons to go outside, so I can listen the sounds of the gale, having a cup of hot chocolate and reading The Daily Telegraph. Recently I became really fond of the newspaper.  It includes information, which does not reach the Polish media. A simple conclusion stems from the news: much more powerful gale will run throughout the Europe than the one which today is rolling in the Capital of Eastern Poland.  It will be the wind of changes Prime Minister Harold Macmillan spoke about 50 years ago in the context of the situation in Africa. The wind attacked Eastern Europe in the late nineties, where it caused the complete destruction of the Soviet Union and spread of democracy. In the last few months the portentous signals of the following change of the direction from western to eastern could be seen: the crisis in Greece sweeping the other countries, “the indignant” protests, more and more frequent  speeches against the Brusselan Empire… When this mighty element finally reach the hut called the European Union, we will witness the fall of the other nonsensical political creature from the last century. I promised myself that in this day I will buy a bottle of Smirnoff and together with my dearest people celebrate this event till dawn. Simultaneously I would like to highlight that I am not an adversary of integration of the Old Continent. I do not mind students exchanges, economic cooperation or facilities in the sphere of goods traffic. I completely reject, however,  the present shape of the European Union. A bureaucratic empire was created. It tries to issue legal act, dictating few hundred millions people what to do regardless of their culture and conditions in their country. A few knew from the very beginning what a mistake is trying to create a superstate, others are blind even today.  Nonetheless, one thing is beyond any doubt: the European Union in the present shape shall not endure even the next two years.

To end with, a graphic presenting the difference between EU and USSR:


Wiatr zmian w Europie.

W Lublinie powoli nastaje zima. Temperatury są coraz niższe i pogoda coraz bardziej zimowa. Dziś na dodatek wieje silny wiatr. Na szczęście nie mam powodów aby wychodzić z mieszkania, więc mogę słuchać odgłosów wichury z kubkiem gorącej czekolady, czytając The Daily Telegraph. Ostatnio zacząłem naprawdę doceniać tę gazetę. Piszą w niej o wielu wydarzeniach, które do nas dziwnym trafem nie dochodzą. Z nich wszystkich płynie prosty wniosek: przez Europę przetoczy się o wiele potężniejsza wichura niż dzisiaj przez Stolicę Polski Wschodniej. Będzie to wiatr zmian, o którym mówił premier Harold Macmillan ponad 50 lat temu w kontekście sytuacji panującej w Afryce. Ów wiatr w późnych latach dziewięćdziesiątych zaatakował Europę Wschodnią, gdzie spowodował całkowite zniszczenie Związku Sowieckiego i rozprzestrzenienie się demokracji. W ostatnich kilku miesiącach można było dostrzec sygnały zwiastujące zbliżającą się zmianę kierunku z zachodniego na wschodni: kryzys w Grecji, rozprzestrzeniający się na inne państwa; protesty "oburzonych"; coraz częstsze wystąpienia krytykujące Imperium Brukselskie... Gdy ten potężny żywioł uderzy w końcu w barak zwany Unią Europejską będziemy świadkami upadku kolejnego bezsensownego tworu politycznego z ubiegłego wieku. Obiecałem sobie, że w tym dniu kupię butelkę Smirnoffa i razem z najbliższymi mi osobami będziemy świętować do białego rana to wydarzenie. Od razu pragnę zaznaczyć, że nie jestem przeciwnikiem szeroko pojętej integracji Starego Kontynentu. Nie mam nic naprzeciw wymianom studenckim, współpracy gospodarczej czy też ułatwieniom w przepływie towarów i ludzi. Jednakże całkowicie odrzucam obecny kształt Unii Europejskiej. Powstało biurokratyczne imperium próbujące wydawać akty prawne, dyktujące kilkuset milionom ludzi co mają robić bez względu na kulturę i uwarunkowania ich kraju. Niektórzy od początku widzieli jak wielkim błędem jest próba stworzenia superpaństwa, inni są zaślepieni jeszcze po dziś dzień. Bez względu na to jedno jest pewne: Unia Europejska w obecnym kształcie nie przetrwa najbliższych 2 lat.

Na zakończenie grafika przedstawiająca różnicę między dawnym Związkiem Radzieckim, a Unią Europejską:

środa, 30 listopada 2011

Jak się chce, to się da.

Na stronie wiara.pl natknąłem się na artykuł o komentarzu bp Fellaya do Preambuły Doktrynalnej. Myślałem że będzie to typowy paszkwil na FSSPX, jednakże mocno się zdziwiłem. Poza notorycznym stosowaniem nazwy "lefebryści" w odniesieniu do Bractwa, co jest na tej stronie normą, tekst wydaje się być napisany całkiem obiektywnie. Wystarczy tylko chcieć. Oczywiście jako przeciwwagę dla wyżej wymienionego artykułu został opublikowany tekst Nawrócić Rzym? któremu przywileju obiektywności (i zdrowego rozsądku) przyznać już nie można. Autorka pisze z perspektywy Soboru: skoro na Soborze biskupi oraz papież powiedzieli zanegowali niektóre rzeczy, więc nie mogły one być nieomylne, ergo Nowy Porządek Kościoła jest w zupełności naturalny, prawnie ukonstytuowany i wartościowy. Serdecznie go NIE polecam.

To laugh or to cry?

In the last few days a new debate about reintroducing the death penalty developed. The Church of course tried (this is a good word) to voice Her opinion in the discussion. However even in this issue, so obvious for a "traditional catholic" the Polish Church divided. Some people accept it, some of them vehemently oppose the penalty, and there are also many who are undecisive. It seems quite bizarre for me, because in so called Catechism of the Catholic Church the issue is explained quite explicitly:

The traditional teaching of the Church does not exclude, presupposing full ascertainment of the identity and responsibility of the offender, recourse to the death penalty, when this is the only practicable way to defend the lives of human beings effectively against the aggressor.
"If, instead, bloodless means are sufficient to defend against the aggressor and to protect the safety of persons, public authority should limit itself to such means, because they better correspond to the concrete conditions of the common good and are more in conformity to the dignity of the human person.
"Today, in fact, given the means at the State's disposal to effectively repress crime by rendering inoffensive the one who has committed it, without depriving him definitively of the possibility of redeeming himself, cases of absolute necessity for suppression of the offender 'today ... are very rare, if not practically non-existent.' (CCC 2267)

Taking the paragraph into consideration, the situation is simple: if there is a way to defend the society against the agressor  no death penalty is necessary; if it is the other way round, it should be used. One session of the Polish Episcopate should suffice to draw up the common standpoint. But, as the Polish proverb says, Polak potrafi (literary meaning: a Pole can [do everything]). As you can see, Polish clergy will not miss even a simply opportunity to discredit and attenuate the Church in the eyes of the already laicized society

Śmiać się czy płakać?

W ostatnich dniach rozgorzała w Polsce dyskusja na temat ponownego wprowadzenia kary śmierci. Kościół oczywiście próbował (to dobre słowo) zabrać głos w tej dyskusji. Jednakże nawet w tej, jakże oczywistej dla "katolika-tradycjonalisty", kwestii polski Kościół się podzielił. Są głosy zdecydowanego sprzeciwu, są głosy umiarkowane, a także takie, które akceptują to rozwiązanie. Jest to dla mnie dość dziwne, gdyż nawet w tym tak zwanym Katechizmie Kościoła Katolickiego ta kwestia została wyrażona całkiem precyzyjnie:

Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem.
Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra Istotnie dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy "są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale". wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej. (KKK 2267)

A więc sprawa jest prosta: jeżeli jest możliwość obrony społeczeństwa przed kryminalistami - kara śmierci jest niepotrzebna; jeżeli takiej możliwości nie ma - należy ją stosować. Wystarczyłoby jedno posiedzenie KEPu, aby określić wspólne stanowisko. Ale oczywiście Polak potrafi. Jak widać polscy duchowni nie chcą stracić ani jednej okazji aby skompromitować i osłabić Kościół w oczach już i tak zlaicyzowanego społeczeństwa.

niedziela, 20 listopada 2011

Kościół Wojtyliański. // The Wojtylian Church.

Od kilku lat na całym świecie zaczęła rozpowszechniać się nowa religia - wojtylianizm, bądź wojtyłokatolicyzm. Opiera się ona na osobie Jana Pawła II (vel Karola Wojtyły) i jego naukach. Religia zaczęła się szybko rozprzestrzeniać w ciągu ostatnich kilku miesięcy, od czasu jego beatyfikacji przez papieża Benedykta XVI. Centrum tej nowej grupy religijnej jest Polska. Co ciekawe, członkowie Kościoła Wojtyłokatolickiego nie oderwali się jeszcze (przynajmniej oficjalnie) od macierzystego wyznania - Kościoła Katolickiego. Dlatego też w polskim Kościele aż kipi od "Papieża-Polaka". Jest on dosłownie wszędzie: buduje się mu pomniki; jego obrazy można teraz oglądać w wielu kościołach; cytuje się go w czasopismach, kazaniach... Mam wrażenie że służy on jako defibrylator dla wierzących: wobec wyraźnego spadku religijności duchowieństwo zamiast wziąć się do roboty i popracować nad formacją zarówno swoją jak i powierzonych sobie osób woli bombardować naród Janem Pawłem II i coraz bardziej udziwnianymi Mszami. Oczywiście, poza poszerzaniem szeregów osób ślepo ubóstwiającymi Błogosławionego te działania nie przynoszą żadnych innych skutków. Kościół w Polsce upada i nadal będzie upadać chyba że ktoś wyrwie Episopat ze stanu błogiej nieświadomości i pokaże jak naprawdę wygląda religijna rzeczywistość Rzeczpospolitej doby XXI wieku.

For a few years a new religion started to spread throughout the world - wojtylianism, or Wojtylo-catholicism. It is based on the person of John Paul II (vel Karol Wojtyła) and his teachings. The religion started to proliferate swiftly in the last few months since his beatification by pope Benedict XVI. The centre of the new religious group is Poland. Interestingly enough, the members of the Wojtylocatholic Church have not (at least officially) come off their parent creed - the Catholic Church. For this reason the Church in Poland bulges out with "the Polish Pope". He is literally everywhere: statues are built for him; paintings of him may now be seen in numerous churches; he is quoted in magazines, sermons... I have a feeling that he serves as a defibrillator for the faithful: facing a significant fall in religiosity, the clergy instead of getting down to work on their formation and also on the spiritual condition of the people they are responsible for, they would rather bombard the nation with John Paul II and more and more bizzare Masses. Obviously, apart from increasing the number of people blindly idolising Beatified, these actions do not take any other effects. The Church in Poland collapses and it will be collapsing unless someone disillusion Episcopate and present them what the religious reality of the contemporary Republic looks like

wtorek, 15 listopada 2011

Papacy now and before.

video

The movie presents my favourite scene from the Under the Roman Sky (it. Sotto il cielo di Roma). It shows pope Pius XII who arrived at bombed Roman district San Lorenzo. I am enchanted about the people's attitude. They trustfully came over to the Holy Father, because He truly was their father. The spiritual father, with whom they were bound with a very strong relationship. And the pope was fully aware of it. This is why despite of all dangers connected with leaving the Vatican (bombardment took place on 19 July 1943, so it was during the Nazi occupation) He went to comfort the residents and remind them that the pope is with them and needs them as much as they need him.

And today... Today the pope is kind of absent in Rome. I have been there and I know what I write. One can feel spiritual emptiness, indifference on the streets. Churches, so old and beautiful, which once used to be a subject of admiration and contemplation have become deserted. Even the Archbasilica on the Lateran Hill seems to be forgotten, both by tourists and pilgrims. Rome is no longer a holy city; now it is laicized as the most of the European capital cities. It is dismal, but true picture of the Eternal City. One question remains: if a catastrophe occured and an inconspicious, smiled man in white robes appeared, would people be rejoiced at his presence or would they say: this is our business, what are you doing here?

Papiestwo wczoraj i dziś.

video

Film przedstawia moją ulubioną scenę z filmu Pod niebem Rzymu (wł. Sotto il cielo di Roma). Ukazuje ona papieża Piusa XII, który przyjechał do zbombardowanej rzymskiej dzielnicy San Lorenzo. Zachwyca mnie w niej postawa ludzi. Z ufnością podbiegli do Ojca Świętego, gdyż był on faktycznie ich ojcem. Ojcem duchowym, z którym łączyła ich niezwykła więź. I papież doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Dlatego mimo wszelkich niebezpieczeństw związanych z opuszczeniem Watykanu (bombardowanie miało miejsce 19 VII 1943r., a więc podczas hitlerowskiej okupacji) pojechał pocieszyć mieszkańców i przypomnieć im że papież jest z nimi, że potrzebuje ich tak samo jak oni jego.

A dzisiaj... Dzisiaj papież w Rzymie jest jak gdyby nieobecny. Byłem tam i wiem co piszę. Na ulicach wręcz czuje się duchową pustkę, obojętność. Kościoły tak stare i tak piękne, które niegdyś były przedmiotem zachwytu i kontemplacji opustoszały. Nawet Arcybazylika na Lateranie wydaje się zapomniana, zarówno przez pielgrzymów jak i turystów. Rzym już dawno przestał być świętym miastem; teraz jest zlaicyzowany tak jak większość europejskich stolic. Jest to przykry, lecz prawdziwy obraz Wiecznego Miasta. Pozostaje pytanie: czy gdyby wydarzyła się katastrofa i na miejscu zjawił się niepozorny, uśmiechnięty człowiek w białych szatach, to czy ludzie ucieszyliby się na jego widok? A może odparliby tylko: to nasza tragedia, czego tutaj chcesz?

piątek, 28 października 2011

Plateau.

Ostatnio zabrakło mi sił na cokolwiek, w tym niestety na pisanie tutaj. Mimo iż jestem na drugim roku studiów nadal mamy dość dużo obowiązków. Mam nadzieję że tygodniowy pobyt w domu podreperuje moje siły, chęci i inwencję twórczą. No i może nowa lustrzanka na nowo rozbudzi we mnie pasję fotografowania jaką miałem jeszcze przed dwoma laty. Pocieszam się tym że żadne plateau nie trwa wiecznie.

Recently I lack power to do anything, unfortunately including writing on the blog. Despite of being a second-year student I still have quite a lot responsibilities. I hope that week in home will give me back my strengths, willingness and imagination. And maybe the new Nikon will again spark off my passion to fotography, which I used to have 2 years ago. I comfort myself, that there is no plateau which lasts forever.

środa, 19 października 2011

Nowy parlament, stara rzeczywistość. // New parliament, old reality.

Ruch Palikota był postrzegany jako fenomen w polskiej polityce. Wiele osób widziało w jego założycielu osobę, która może poprawić sytuację na ul. Wiejskiej. On sam nie szczędził gorzkich słów swoim kolegom. Wylansował się na poglądach antyklerykalnych i antyeklezjalnych, ale nie można powiedzieć że nie miał programu społecznego. Wręcz przeciwnie, jako jedno z nielicznych ugrupowań ten program miał. Ale co się okazuje? Po całkiem korzystnych wyborach Janusz P. za najbardziej palący problem polskiej polityki uznał krzyż wiszący w sali obrad Sejmu.

The Palikot's movement was seen as a unique in the Polish politics. Many people saw in its founder a person able to rectify the situation at Wiejska street (place where the Polish Parliament is located). He himself has not hesitated to criticise his colleagues. He rocketed through the ranks due to his anticlerical and antiecclesiastical beliefs, but it cannot be said, that he did not had a manifesto. In contrary, his movement was one of very few, which had one. But what has turned out? After quite successful elections Janusz Palikot as the gravest problem of the Polish politics considered the cross hanged in the council chamber of the Sejm.

poniedziałek, 17 października 2011

Statystyka kłamie.

Kiedyś usłyszałem dość ciekawą opinię na temat statystyki: "Statystyka kłamie, gdyż jeżeli człowiek wychodzi na spacer z psem, to statystycznie obaj mają po trzy nogi". To zdanie idealnie pasuje do aktualnej sytuacji. Patrząc na wygląd Parlamentu po niedzielnych wyborach aż chce się zapytać "Gdzie jest tych 80 kilka procent katolików, skoro w Sejmie znalazły się głównie tylko lewicowe lub lewicowo centrowe partie, które chcą doprowadzić do jak największego ograniczenia działalności Kościoła w życiu publicznym?"


The other day I have heard quite an interesting opinion about the statistics: "The statistics lies, because when a human goes for a walk with his dog, statistically each of them has three legs". This statements suits perfectly to the current state of affairs. Taking a look at the shape of the Polish Parliament after the recent elections, the question arises: "Where is this 80-odd percent of the Catholics, if in the Sejm (Polish House of Commons) mainly left or left-centre parties have taken their seats; parties which main desire is to lead to the severe restriction of the actions of the Church in the public life?"

piątek, 7 października 2011

Z serii: Ważne cytaty.

Usiłuj postępować zawsze zgodnie z wolą Boga w każdym przypadku i nie lękaj się. Ta zgodność jest pewną drogą, aby dojść do Nieba.

św. o. Pio



Try to always act in accordance with the will of God in every case and do not have fear. This conformity is a safe way to reach the Heaven.

st. fr. Pio

Mam dość. // I've got enough.

Rzygać mi się chce. Jakby podliczyć kłamstwa wypowiedziane i napisane w ciągu ostatnich kilku tygodni przez ludzi pretendujących do funkcji przywódców Rzeczpospolitej Polskiej, otrzymalibyśmy liczbę minimum czterocyfrową. Na dodatek nie można nie myśleć o nadchodzących wyborach, gdyż wypełniły one całą rzeczywistość. Bez względu na to czy się siedzi w autobusie, ogląda telewizję, czy też surfuje w Internecie - wszędzie zalewają nas sondaże, komentarze, opinie, spoty wyborcze... Dlatego też nie mam najmniejszego zamiaru brać udział w farsie, którą szumnie nazwano demokratycznymi wyborami.

I am about to vomit. If we counted all lies spoken and written for the last few weeks by the people pretending to the function of the leaders of the Polish Republic, we would get at least a four-digit number. In addition, one can't stop thinking about the forthcoming elections, because they have filled the whole reality. It doesn't matter if one travels by bus, watches the television or surfs the Net - everywhere we are overwhelmed by surveys, comments, opinions, movies of politics trying to persuade us to vote for them... This is why I have no inclination to take part in the farce, which was pompously called democratic ellections.

wtorek, 4 października 2011

"Wdrażanie" Summorum Pontificum cz. 3

W niniejszej, trzeciej części tego cyklu opuścimy na jakiś czas ziemię Merowingów i skierujemy się na południe, do słonecznej Italii.

Od czasu Soboru Watykańskiego II, kraj który dotychczas był przepojony katolicyzmem zaczął się dość gwałtownie laicyzować, czego zwieńczeniem było podpisanie w 1985r. nowego konkordatu między Republiką Włoską a Kościołem, co tylko przyspieszyło laicyzację. Zdecydowana większość Włochów uważa się za katolików, mimo to wielu nie praktykuje swojej wiary. Wydawałoby się jednak że po ogłoszeniu motu prorio Summorum Pontificum, które otworzyło bramę do rzeczywistości tak bliskiej Włochom, nastąpi religijne odrodzenie. I faktycznie wiele osób, zarówno świeckich jak i duchownych, sięgnęło do skarbca Kościoła, otwartego po 40 latach. Jednakże znalazło się równie wiele osób, którym się to nie spodobało i którzy pragną za wszelką cenę utrzymać Nowy Porządek Kościoła. Dziś chciałbym opisać wydarzenie, w którym powrót Kościoła lokalnego do Tradycji próbowano powstrzymać bardzo brutalnie.

Całe zajście miało miejsce w Toskanii, gdzie w parafii San Michele ksiądz Hernan Garcia Padro konsekwentnie przywracał sakralny charakter zarówno kościoła, jak i Najświętszej Ofiary. Celebrował Mszę w starożytnym rzymskim rycie, Ciała Pańskiego udzielał tylko do ust klęczącym wiernym, wyrugował gitary z liturgii... Na pewno spotkało się to z aprobatą części wiernych, jednakże ściągnęło na kapłana represje ze strony "liberalnych katolików". Na początku były to tylko liściki z pogróżkami, które nie powstrzymały walecznego księdza. Punktem kulminacyjnym tego konfliktu było pobicie kapłana przez "wiernego" na oczach jego matki. Na szczęście kapłanowi zapewniono opiekę medyczną.

Oto kolejny przykład na to, że wielu hierarchów i wiernych świeckich uprawia nadzwyczaj dziwny "ultramontanizm". Gdy na Tronie Piotrowym zasiadał Jan Paweł II, którego nastawienia do Tradycji nie da się nazwać przyjaznym, oskarżano "tradycjonalistów" o nieposłuszeństwo wobec papieża. Jednakże słuchanie słów Benedykta XVI i wypełnianie Jego woli przychodzi tym samym ludziom o wiele trudniej. Na szczęście wiernych, którzy nie są uprzedzeni do papieża i Tradycji jest więcej. Są oni prawdziwą nadzieją Kościoła na lepsze jutro.

sobota, 1 października 2011

Łacińskie smaczki - cz.6

Dzisiaj pora na kilka przyimków:

super - ponad

extra - poza

apud (od tyłu czyta się ciekawie) - przy

czwartek, 22 września 2011

Assisi glooms ahead.

In connection with the unevitable date of 27 October I would like to express my opinion on the next meeting in Assisi. It is a significant event above all because of two reasons. Firstly, it is another great disaster in the history of the Church since 1962. Secondly, it reveals very disquieting vision of the pope and papacy of the XXI century.

The news on this controvertial decision of pope Benedict spread throughout the world when countless throng tried to get rid of hangover - 1 January of the current year. Immediatly many opinions and comments appeared. The modernists were contented, I suppose. It is the continuation of the pontificate of the Great Ecumenist, after all. "The traditionalists" were probably shocked, that during this conservative pontificate such nuisance appeared. This state has not lasted long, though. 4 months later it turned out, that Benedict XVI... is not the initiator of this blasphemous meeting! It stems from the list of His Holiness to prof. Peter Beyerhaus, who with the permission of the pope made the content of the document public (more on this issue may be read on Rorate Caeli). Many people had the sigh of relief - the pope is not an ecumenist! Unfortunately, I cannot join to this group, because this information provides an insight into the real ambit of the papal power.

If we assumed, that the pope is the originator of the Assisi '11, then it would mean, that he is not at home with the Tradition. It would be a hit for all catholics indentifying themselves with the hermeneutic of continuity or worse - a signal to organise ecumenical/interreligious meetings, because the creator of the conception does so. Whereas, for the "traditionalists" it would be quite a dissapointment, looking at the previous steps of the Vicar of Christ. On the other hand, it would mean that the pope still has a real authority. However, if His Holiness is not the initiator of this show, it means something far much worse. If the pope does not want this meeting to take place and He cannot cancel it, may we still speak about his power as full and direct? No. It means that Benedict XVI has a very little influence on the events, which take place in the Vatican. Colegialism, despite of the promises of Paul VI, undermined the foundations of the Church, what becomes more and more apparent and destructive.

To conclude, the case of Assisi revealed how enormous the crisis caused by Vaticanum II is. Today, the pope has power no larger than the queen of the United Kingdom and it is not likely to change in the nearest future. We may only have hope, that more and more bishops loyal to their Shepherd, whom they owe allegiance in the issues of the faith, will be appointed. It is so important because the revival of the Church, and so the authority of the pope, is possible only through the revival of the catholic priesthood.

Asyż na horyzoncie.

W związku z nieuchronnie zbliżającą się datą 27. października chciałbym wypowiedzieć się na temat kolejnego spotkania w Asyżu. Według mnie jest to wydarzenie ważne przede wszystkim z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to kolejna wielka katastrofa w historii Kościoła od roku 1962. Po drugie, odsłania bardzo przykry obraz papieża i papiestwa doby XXI wieku.

Wiadomość o tej jakże kontrowersyjnej decyzji papieża Benedykta obiegła świat w chwili, kiedy niezliczone rzesze ludzi leczyły kaca - 1 stycznia tego roku. Od razu na ten temat pojawiło się wiele opinii, komentarzy. Moderniści zapewne byli zadowoleni - wszak to kontynuacja pontyfikatu Wielkiego Ekumenisty. "Tradycjonaliści" byli zapewne zdziwieni, że w trakcie tego konserwatywnego pontyfikatu taki kfiotek się znalazł. Jednakże taki stan nie trwał długo, gdyż już 4 miesiące później okazało się, że Benedykt XVI... nie jest inicjatorem tego bluźnierczego spotkania! Wynika to z listu Jego Świątobliwości do prof. Petera Beyerhausa, który za przyzwoleniem papieża podał do wiadomości publicznej treść dokumentu (o tej sprawie można przeczytać na Rorate Caeli). Wiele osób odetchnęło z ulgą - papież nie jest ekumenistą! Ja niestety nie mogę przyłączyć się do tej grupy. Ta informacja świadczy bowiem o prawdziwym zasięgu władzy papiestwa.

Jeżeli byśmy przyjęli, że papież jest pomysłodawcą Asyżu '11 wówczas oznaczałoby to, że jest na bakier z Tradycją. Byłby to cios dla wszystkich katolików spod znaku hermeneutyki ciągłości lub gorzej - sygnał, aby i oni organizowali spotkania ekumeniczne/międzyreligijne, skoro twórca tej koncepcji właśnie tak robi. Dla tradycjonalistów natomiast byłby to spory zawód, patrząc na poprzednie kroki Wikariusza Chrystusowego. Z drugiej strony oznaczałoby to że papież nadal posiada realną władzę. Jednak, jeżeli Jego Świątobliwość nie jest inicjatorem tej szopki, oznacza to coś o wiele gorszego. Skoro papież nie chce tego spotkania, a nie jest w stanie go odwołać to czy możemy nadal mówić o tym, że posiada władzę pełną i bezpośrednią? Nie. Oznacza to, że Benedykt XVI ma na rzeczy dziejące się w Watykanie bardzo mały wpływ. Kolegializm, mimo obietnic papieża Pawła VI, podważył podwaliny ustroju Kościoła i jest to coraz bardziej widoczne i szkodliwe. 

Podsumowując, sprawa Asyżu ukazała jak wielkie rozmiary ma kryzys spowodowany Vaticanum II. Papież ma dziś władzę nie większą niż królowa w Wielkiej Brytanii i nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie zajdą jakieś zmiany. Pozostaje mieć nadzieję, że na biskupów będzie mianowanych coraz więcej osób szczerze oddanych swojemu Pasterzowi, któremu winni są całkowite posłuszeństwo w sprawach wiary. Jest to tak ważne, bo odrodzenie Kościoła, czyli także autorytetu papieża jest możliwe tylko i wyłącznie przez odrodzenie katolickiego kapłaństwa.

piątek, 16 września 2011

Z serii: Ważne cytaty.

Szkoła, która ignoruje Boga, uczy dzieci ignorować Boga, a tego nie można nazwać neutralnością. To ateizm.

A school, which ignores God, teaches children to ignore God and this cannot be named as neutrality. It is atheism.

Una scuola che ignora Dio insegna ai bambini ad ignorare Dio, e questo non può essere chiamato neutralità. Questo è l'ateismo.

Школа, яка ігнорує Бог вчить дітей ігнорувати Бога, і це не можна назвати нейтралітету. Це атеїзм.

Gordon H. Clark
Ґордон Г. Кльарк

Łacińskie smaczki - cz.5

Kolejna porcja łacińskiego vocabularium:

casa (czyt. kasa) - dom, chata

pauca (wym. pałka) - mało

stare - stać

czwartek, 15 września 2011

Z serii: Ważne cytaty

Nie zniechęcaj się, jeżeli nie wszystko wychodzi Ci tak, jak tego pragniesz. Staraj się robić to, do czego jesteś zobowiązany i nie zaniedbuj tego. Nie martw się, jeżeli czyniąc to odczuwasz pociechę, znudzenie, czy przykrość. Niech tylko Twoja intencja w tym wszystkim będzie zawsze właściwa.

św. o. Pio

A Snack or the Sacrifice?

Today I would like to elaborate on one aspect of the New Mass -prayers, which accompany so called presentation of the gifts. They are as follows, according to the new translation:

Blessed are you, Lord God of all creation for through your goodness we have received the bread we offer you: fruit of the earth and work of human hands, it will become for us the bread of life.

Blessed are you, Lord God of all creation, for through your goodness we have received the wine we offer you: fruit of the vine and work of human hands it will become our spiritual drink.

Seemingly, they do not appear extraordinary among other prayers in the Missal of Paul VI. However, they source from the jewish prayers. The modernists do not even try to conceal this fact. A good example is provided by the website wiara.pl, where the jewish origins of these texts are explicitly confirmed. Moreover, the prayers used as a model were not random, but these said before a meal were chosen. So, if in the "presentation of gifts" altered jewish prayers are used, may we call the New Mass "fully Catholic" or "the Sacrifice"? The answer is apparent...

Przekąska czy Ofiara...

... czyli ciekawostek o Nowej Mszy ciąg dalszy. Dziś chciałbym zwrócić uwagę na modlitwy, które towarzyszą tzw. przygotowaniu darów. Brzmią one następująco:

Błogosławiony jesteś, Panie Boże wszechświata, * bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy chleb, * który jest owocem ziemi i pracy rąk ludzkich; * Tobie go przynosimy, * aby stał się dla nas chlebem życia. Błogosławiony jesteś Boże teraz i na wieki.

Błogosławiony jesteś, Panie Boże wszechświata, * bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy wino, * który jest owocem winnego krzewu i pracy rąk ludzkich; * Tobie je przynosimy, * aby stało się dla nas napojem duchowym. Błogosławiony jesteś Boże teraz i na wieki. 


Z pozoru nie wyróżniają się one spośród innych modlitw w Mszale Pawła VI. Mają one jednak swoje źródło w żydowskich modłach, czego moderniści nawet nie próbują ukrywać. Przykładem może być artykuł na wiara.pl, gdzie wyraźnie potwierdzono judaistyczne źródło tych tekstów. Co więcej, za wzór nie posłużyły byle jakie teksty, ale konkretnie modlitwy przed posiłkiem. A więc skoro w "przygotowaniu darów" używa się przeformułowanych żydowskich modlitw przed posiłkiem, to czy Nową Mszę można nazwać "w pełni katolicką" lub "Ofiarą"? Odpowiedź jest chyba oczywista...

środa, 14 września 2011

Santo Subito!


Modlitwa o beatyfikację:
Boże w Trójcy Świętej Jedyny, który Słudze Twemu Piusowi XII przez następstwo św. Piotra powierzyłeś klucze swego Królestwa, spraw, pokornie Cię prosimy, aby ten żarliwy obrońca wolności Twojego Kościoła i apostoł pokoju został wyniesiony do chwały ołtarzy i był naszym orędownikiem przed Twoim Tronem.
Wniebowzięta Królowo Niebios i Ziemi, Najświętsza Panno Maryjo, spójrz łaskawie na wiarę Ojca Św. Piusa XII, na którego włożyłaś koronę duchowego męczeństwa, a który całkowicie powierzył się Twemu Niepokalanemu Sercu, i spraw, aby za jego wstawiennictwem Wszechmogący Bóg przyjął moje osobiste prośby. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.


Prayer for the beatification:

O Jesus, Eternal Pontiff, You deigned to elevate to the supreme dignity of Your Vicar here on earth, Your faithful servant Pius XII, and to him You gave the grace of being an intrepid defender of the Faith and a courageous asserter of justice and of peace, a devoted glorifier of Your Holy Mother and a luminous model of charity and of all the virtues. Deem worthy now, in view of his merits, to grant us the grace that we ask of You. We are certain of his efficacious intercession and we hope to see him one day glorified on Your altars. Amen.

"Wdrażanie" Summorum Pontificum cz.2

Dzisiejszy wpis chciałbym poświęcić w dalszym ciągu "najstarszej córze Kościoła". Wydarzenia, które chciałbym opisać miały miejsce niecałe 200km dalej od wspomnianego w poprzedniej części Thiberville, w Paryżu.

Francja jest jednym z tych krajów, które z wielkim zapałem wzięły się do wdrażania wszystkich nowinek teologicznych i liturgicznych "w duchu Soboru" i które na tym niezwykle ucierpiały. Diecezje sprzedają kościoły, reformują administrację (czyli scalają kościoły w coraz to większe parafie, gdyż liczba wiernych nieustannie maleje), ale mimo wszystko nadal usilnie trzymają się modernizmu. Z drugiej strony, w parafiach gdzie odprawia się Mszę "trydencką" (a jest ich naprawdę wiele) nie brakuje wiernych ani pieniędzy na materialne potrzeby. Zakony oraz zgromadzenia kapłańskie wierne tradycyjnej liturgii ciągle się rozrastają. To wszystko sprawia, że odsetek wiernych związanych z "tradycjonalizmem" jest całkiem wysoki. Wydawałoby się, że w tej sytuacji każda prośba o celebrację Mszy w klasycznym rycie rzymskim powinna być spełniona bez większych problemów. Jednakże w diecezji kardynała Vingt-Trois, obejmującej stolicę kraju, sprawy mają się zupełnie inaczej.

Według statystyk ok 30% paryskich katolików chciałoby uczestniczyć we Mszy "trydenckiej". Niestety duchowni, z hierarchą na czele, zdają się nie mieć żadnych chęci, aby spełnić duchowe potrzeby wiernych. W tej sytuacji parafianie postanowili się zorganizować, aby móc działać bardziej efektywnie. Utworzyli grupę DALE (Droit A la Liturgie Extraordinaire - prawo do liturgii w nadzwyczajnej formie). Jednakże i to nie pomogło. Opiszę krótko tylko jeden z wielu epizodów walki tych ludzi o Mszę w klasycznym rycie rzymskim.

Zdarzenie miało miejsce w XII dzielnicy, gdzie znajduje się kościół Niepokalanego Poczęcia N.M.P. Wierni przywiązani do usus antiquior postanowili przybyć do kościoła, aby porozmawiać z wikariuszem generalnym o swojej sytuacji. Z kościoła wyprosiła ich... policja! Funkcjonariusze kazali wiernym rozejść się, dodając że mają pozwolenie od kardynała Vingt-Trois, metropolity Paryża, na wyrzucenie ich ze świątyni.

Taka jest paryska rzeczywistość. W Rzymie Ojciec Święty udziela całemu światu zgody na odprawianie Mszy Świętej "trydenckiej", głosząc równość form rytu rzymskiego, a w Paryżu kard. Vingt-Trois pokazuje jak bardzo go to nie obchodzi. Co więcej, jest on nie tylko nieposłuszny wobec woli Benedykta XVI, ale po prostu nieuczciwy, gdyż tępienie Tradycji we własnej diecezji w niczym mu nie przeszkodziło, aby odwiedzić na trasie uczestników XXVIII pielgrzymki Paryż-Chartres.

Why quotation marks?

I am used to write few words in quotes. In this note I would like to explain why.

"traditionalism", "traditionalist" - these words are written, using qutation marks because so called catholic traditionalism is simply catholicism. This expression was thought up after the second vatican council to call people, who in contrary to modernists, calling themselves catholics, have not given in to the novelties introduced by the aforementioned council.

the "Tridentine" Mass - I always write this adjective in quotes, because it is quite an inaccurate expression. It suggests, that this Mass was created on/after the council in Trento (1545-1563), as the New Mass was after the second vatican council. It is not truth. The Mass sources from the liturgy of the first Christians and the Roman Missal issued by the pope Pius V is modified Missal used in the Roman diocese.

"pre-conciliar" Mass - as above. Defining the Mass of the pope Pius V as "pre-conciliar" is a mistake, because the New Mass was introduced in 1969, what is 4 years after the council.

To define the "Tridentine" Mass, "pre-conciliar" Mass I use terms such as:
Mass of st. Pius V, Mass in the classic Roman rite, extraordinary form of the Roman rite, traditional liturgy, usus antiquior.

Dlaczego cudzysłów?

Często zdarza mi się niektóre rzeczy pisać w cudzysłowie. W niniejszym wpisie chciałbym wyjaśnić dlaczego.

"tradycjonalizm", "tradycjonalista" - te wyrazy zapisuję w cudzysłowie gdyż tzw. tradycjonalizm katolicki jest po prostu katolicyzmem. To określenie zostało wymyślone po soborze watykańskim II, aby nazwać osoby, które w przeciwieństwie do modernistów, nazywających siebie katolikami, nie uległy nowościom wprowadzonym przez wspomniany sobór.

Msza "trydencka" - zawsze piszę ten przymiotnik w cudzysłowie, gdyż jest to dość nieprecyzyjne określenie. Sugeruje ono iż ta Msza została stworzona na/po soborze w Trydencie (1545-1563), tak jak Nowa Msza została stworzona po soborze watykańskim II. Jest to jednak nieprawda. Ta Msza ma swoje źródło w liturgii pierwszych chrześcijan, a Mszał Rzymski opracowany przez papieża Piusa V po soborze trydenckim był jedynie lekko zmodyfikowanym Mszałem używanym w diecezji rzymskiej.

Msza "przedsoborowa" - podobnie jak powyżej. Określanie Mszy św. Piusa V jako "przedsoborową" jest błędem, gdyż Nowa Msza została wprowadzona w 1969 roku, czyli w 4 lata po soborze.


Na określenie Mszy "trydenckiej", Msza "przedsoborowej" stosuję wyrażenia takie jak:
Msza św. Piusa V, Msza w klasycznym rycie rzymskim, nadzwyczajna forma rytu rzymskiego, liturgia tradycyjna, usus antiquior.

niedziela, 11 września 2011

The wind of changes in Poland.

On the website wp.pl a short article appeared. The title sounds contemptuously: PiS [a Polish political party]  knows better where to pray. It concerns the chapel in Rybnik (Silesia voivodship) and describes an event which is absolutely new in Poland, but which takes place frequently on the West - the sale of churches.

The event is, as follows: a museum of Julius Roger and a memorial hall of John Paul II (probably to avoid Catholic protest) were designed in hospital chapel. The bishop of the diocese of Katowice has already agreed, however one of the PiS MPs is indignant and announced protests.

What does it mean? The "western wind" has reached Poland, the wind of "the real spirit of the Council".  The chapel of Rybnik is the first of many places of worship, which will be handed over for the secular use. May the wind of Tradition and "the reform of the reform" also come swiftly; otherwise the land of Piasts shall become the second Holland within a few years.

Wiatr zmian w Polsce.

Na wp.pl jest dostępny krótki artykuł, wręcz notka chciałoby się rzec. Tytuł dość pogardliwy: PiS wie lepiej gdzie się modlić. Dotyczy on rybnickiej kaplicy i jest o tyle ciekawy, iż jest to prawie identyczny opis wydarzeń mających miejsce na Zachodzie - sprzedaży kościołów.

Wydarzenia przedstawiają się następująco: w szpitalnej kaplicy postanowiono urządzić muzeum Juliusza Rogera i Izbę Pamięci Jana Pawła II (zapewne po to, żeby katolikom zamknąć usta). Ordynariusz Katowicki wyraził już zgodę, jednakże oburzony jest jeden z posłów PiSu, który zapowiedział protest.

Co to oznacza? Do Polski dotarł już "zachodni wiatr", wiatr "prawdziwego ducha Soboru". Rybnicka kaplica jest pierwszym z wielu miejsc kultu, które zostaną przekazane na użytek świecki. Oby do Polski równie szybko przybył wiatr Tradycji oraz "reformy reformy", bo inaczej w ciągu kilku(nastu) lat ziemia Piastów stanie się drugą Holandią.

Komentarz obrazkowy. // A picture comment.


Czułem się dokładnie tak samo, gdy zapłaciłem prawie 25zł za:

1 chleb
1 jabłko
30 dkg żółtego sera
1 małą puszkę pasztetu
2 małe pasty rybne
1 kostkę masła

I felt exactly the same, when I paid almost 25PLN for:

1 loaf of bread
1 apple
0.3kg of cheese
1 small tin of pâté
2 small tins of fish paste
1 lump of butter

The act of schizm?

The Priestly Brotherhood of St. Pius X is accused of schizm usually because of one reason: episcopal consecrations carried out by Archbishop Marcel Lefebvre in 30 June 1988. It was, according to the modernists, the gravest act of insubordination to the Church, the Church which for 26 years tried to forget about Her identity. Is this act, however, may be recognised as schizmatic, which was in addition unfounded?

Above all, it is to be highlighted that Archbishop's decision was not quick, spontaneous. He thought about it for a long time, since 1983. Moreover, he did not stopped sending letters to the Holy See, asking for the papal mandate. He received diverse responses. From postponing the date of consecration for a few months "when will be more favourable conditions" to platitudes, giving no information. Yet, the Missionary of Africa has not surrender and corresponded with Holy Father, usually through card. Joseph Ratzinger. Along with the new responses moving the date, it became apparent that "the great defender of the human dignity" John Paul II does not intend to give his mandate, but simply waits until Archbishop dies. In that situation Marcel Lefebvre was forced to pass the gift of the full priesthood without the permission of the Vatican.

To take this step he was urged not only by the papal attitude. In these times in the Church the greater and greater blasphemies took place, meeting in Asissi at the head. The Archbishop was utterly bothered by it. He was fully aware, that He will not live forever on earth and without bishops the Brotherhood will collapse. Who will ordain new priests, if the ecclesiastical hierarchy is not trustworthy? Before making the final decision, He adviced numerous times his friends and people from various communities still devoted to the Tradition. Simultaneously He led negotiations with Rome, which kept Him awake at night, which unfortunately ended in failure. Eventually, 30 June 1988 came, the day of the consecrations. 10 thousands faithful, seminarians and priests gathered on the fields surrounding Econe. In the moment, when the papal mandate was to be read, significant words were spoken: "We have a mandate of the Roman Church, always faithful to the holy traditions passed through the Apostles." Mandate of the Church, which was not created in 3 years, but lasts for twenty centuries, the Church, which preaches Christ's Gospel, not striking up a friendship with the world, which ruler is satan (J 12,31; 14,30; 16,11). It was a hard ceremony for the Archbishop, as He knew what the consequences will be. But He also knew, that he acted justly. He had to help the true, autentic priesthood to survive. All in all, the Holy See agreed to consecrations, only postponing it, so he opined that there is no reason to think, that he takes actions against the Rome.

To sum up, any accusations towards Brotherhood or its bishops of schizm are unfounded and used only to frighten away the faithful. The Archbishop has always repeated, that He does not have any desire to do anything, what would be dircected against the Holy See. He consecrated 4 bishops without the mandate, because it was necessary for the survival of the Tradition. Moreover, he decided to make this step not until all other options failed. He acted, being in the state of emergency, what according to the new Code of Canon Law, frees from any ecclesiastical punishments. Apart from apparent spritual benefits for the Brotherhood, the consequences of his actions are issuing motu proprio Ecclesia Dei (1988), giving rise to the first indult communities and guaranteeing very few rights to the groups devoted to the "Tridentine" Mass, and motu proprio Summorum Pontificum (2007) liberating Mass in the classic Roman rite. After publishing the latter, places where usus antiquior is celebrated started to appear in great numbers (2314 places of celebration in 01.2011). Excommunications imposed on the 4 bishops consecrated by the Archbishop where taken off in the beginning of 2009. In the same year doctrinal talks between Econe and the Vatican were inaugurated, which are to explain discrepancies between the teachings of Brotherhood (it is the Tradition) and the teachings of Vaticanum II. Although the Church has to travel a long way, the events of the last five years present that She goes slowly, but consequently in the good direction. All of this would not happened if it was not for one hierarch, who loved God more, than career and reputation.

Tradidi quod et accepi...

(Most of information was taken from the biography of the Archbishop written by one of the consecrated bishops, Bernard Tissier de Mallerais, titiled Marcel Lefebvre. La vie)

sobota, 10 września 2011

Akt schizmy?

Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X jest oskarżane o schizmę zazwyczaj z jednego powodu: konsekracji biskupich dokonanych 30 VI 1988r. w Ecône przez abp Marcelego Lefebvre'a. Był to, według modernistów, najwyższy akt nieposłuszeństwa wobec Kościoła, Kościoła, który od 26 lat usiłował zapomnieć o swojej tożsamości. Jednakże czy można uznać ten czyn za schizmatycki, który na dodatek był pozbawiony podstaw?

Przede wszystkim należy podkreślić, że decyzja Arcybiskupa nie była nagła, spontaniczna. Myślał on o tym przez długi czas, od roku 1983. Co więcej, nie przestawał wysyłać listów do Stolicy Apostolskiej z prośbą o mandat papieski. Otrzymywał różne odpowiedzi. Od przeniesienia daty na dzień za kilka miesięcy "gdy okoliczności będą bardziej sprzyjające" do pustych frazesów, nie dających żadnych informacji. Jednak Misjonarz Afryki się nie poddawał i ciągle korespondował z Ojcem Świętym, najczęściej poprzez kard. Josepha Ratzingera. Wraz z kolejnymi odpowiedziami przesuwającymi konsekracje w czasie, stało się jednak jasne, że "wielki obrońca godności ludzkiej" Jan Paweł II nie zamierza udzielić mandatu, ale po prostu czeka aż Arcybiskup umrze. W tej sytuacji Marcel Levebvre był zmuszony przekazać dar pełni kapłaństwa bez uzyskania zgody Watykanu.

Do tego kroku przynaglała Go nie tylko papieska postawa. W tym czasie w Kościele miały miejsce coraz większe bluźnierstwa, ze spotkaniem w Asyżu na czele. Arcybiskup był tym bardzo przejęty. Miał świadomość, że na ziemi żyć wiecznie nie będzie, a bez biskupów Bractwo się rozpadnie. Któż bowiem będzie udzielać Sakramentu kapłaństwa, skoro na kościelną hierarchię nie można liczyć? Przed podjęciem ostatecznej decyzji wielokrotnie zasięgał porady u przyjaciół, a także u ludzi z różnych środowisk wciąż wiernych Tradycji. Równocześnie prowadził negocjacje z Rzymem, które spędzały Mu sen z powiek, niestety bezskuteczne. Aż w końcu nastał 30 czerwca 1988 roku, dzień konsekracji. 10 tysięcy wiernych, seminarzystów oraz kapłanów zgromadziło się na polach otaczających Ecône. W momencie, gdy miał zostać odczytany mandat papieski, zostały wypowiedziane znamienne słowa: Mamy mandat Kościoła rzymskiego, zawsze wiernego świętym tradycjom otrzymanym od Apostołów. Mandat Kościoła, który nie powstał w 3 lata, ale trwa od dwudziestu wieków, Kościoła który głosi Ewangelię Chrystusa, nie zawiązując układów ze światem, którego władcą jest przecież szatan (J 12,31; 14,30; 16,11). Była to ciężka ceremonia dla Arcybiskupa, gdyż wiedział jakie będą jej konsekwencje.Wiedział jednak także, że postąpił słusznie. Musiał pomóc w przetrwaniu prawdziwego, autentycznego kapłaństwa. Zresztą skoro Stolica Apostolska zgadzała się na święcenia, odwlekając je jedynie w czasie, uznał że nie ma powodu by sądzić, że postępuje wbrew Rzymowi.

Podsumowując, jakiekolwiek oskarżenia wobec Bractwa, bądź jego biskupów o schizmę są bezpodstawne i służą jedynie odstraszeniu wiernych od niego. Arcybiskup zawsze podkreślał, że nie chce czynić niczego co będzie skierowane przeciwko Stolicy Apostolskiej. Konsekrował 4 biskupów bez mandatu, gdyż było to konieczne, aby Tradycja przetrwała. Co więcej, zdecydował się na ten krok dopiero wtedy, gdy wszelkie inne wyjścia się wyczerpały. Udzielił sakry będąc w stanie wyższej konieczności, co nawet według nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego zwalnia od jakichkolwiek kar kościelnych. Oprócz oczywistych korzyści duchowych dla Bractwa, konsekwencją Jego działań jest wydanie motu proprio Ecclesia Dei (1988r.) dającego początek pierwszym indultowym zgromadzeniom i zapewniającego bardzo wąskie prawa grupom przywiązanym do liturgii "trydenckiej", a także motu proprio Summorum Pontificum (2007r.), uwalniającego Mszę w klasycznym rycie rzymskim. Po ogłoszeniu drugiego z wymienionych dokumentów miejsca celebracji usus antiquior zaczęły rosnąć jak grzyby po deszczu (2314 miejsc w 01.2011). "Ekskomuniki" nałożone na 4 biskupów wyświęconych przez Arcybiskupa zostały zdjęte na początku 2009 roku.W tym samym roku zainaugurowano rozmowy doktrynalne między Ecône, a Watykanem, mające na celu wyjaśnienie rozbieżności miedzy tym co głosi Bractwo (czyli Tradycją), a nauczaniem Vaticanum II. Mimo iż Kościół czeka jeszcze długa droga, wydarzenia ostatniego pięciolecia wskazują, że idzie on powoli, ale konsekwentnie w dobrym kierunku. A to wszystko nie miało by miejsca, gdyby nie konsekwentna postawa jednego hierarchy, który nad karierę oraz dobre imię umiłował Boga i Jego Ewangelię.


 Tradidi quod et accepi...


(Większość informacji została wzięta z książki Marcel Lefebvre. Życie pióra jednego z konsekrowanych biskupów Bernarda Tissiera de Mallerais)

piątek, 9 września 2011

Z serii: Ważne cytaty.

Wspólnie i samotnie poszukiwać więzi z Bogiem.
Odmawiając modlitwę, pozwól, aby przez twoje usta przechodziło tylko to, co nosisz także w sercu. Zwiąż swoją duszę ze Słowem Bożym uformowany przez Ducha Świętego. Bądź świadom, do kogo się zwracasz czy kierujesz swoje wołania: to Pan i Bóg wszechświata. Niezależnie od tego, w jakiej sprawie spotykasz się z Bogiem, twoja modlitwa powinna zamieniać się w wyzwolone ze wszystkiego, co ludzkie, całkowite oddanie twojej duszy. Na tym ostatnim stopniu nie trzeba już wielu słów. Bóg zna nas i spogląda w naszą duszę.

Twoja osobista modlitwa jest inna niż modlitwa wspólnoty. Oba rodzaje modlitwy uzupełniają się wzajemnie. Modlitwę wspólnoty formuje Duch Święty w twoim osobistym modleniu się twoje serce samo z siebie wyrywa się do Boga i Duch Chrystusa modli się w tobie. Raz po raz wprawiaj się w oddaniu Panu, wolnym od wszystkiego, co stworzone. Dusza ubezwłasnowolniona Bożym miłosierdziem i Jego wielkością wpada w zdumienie i milczenie. W drodze, która do tego prowadzi, często zdarza się, że łzy uwalniają to, co jest przeszkodą dla otrzymania przez ciebie łaski. Wielu nie potrafi z początku modlić się przez dłuższy czas, nie
wpadając przy tym w rozkojarzenie. Dlatego też modlitwa powinna być krótka. Jeżeli jednak zostanie ona objęta Bożą łaską, nie zważaj na czas.

Każdą wspólną modlitwę kończ milczeniem, które tym samym staje się kontemplacyjnym zakończeniem pochwały Boga. Jednak także i to stopniowe zatrzymanie rozkołysanej duszy nie powinno trwać nazbyt długo.

św. Benedykt z Nursji

Patronus studentium. (English version)

After few weeks I finally decided to publish a translated note about one of my fauvorite saints - st. Joseph of Cupertino. He helped me numerous times during the last academic year.

Giuseppe Maria Desa was born on 17 June 1603. He grew up in a poor family. Since the beginning of life he encountered difficulties. A tumor appeared on his back, from which he suffered 5 years. He was healed with the miraculous oil from the sanctuary of the Blessed Virgin Mary of Gratitude in Galatone. In the age of 17, he joined the Capuchin Order, because the Franciscans did not want him. He was not able to learn and in addition he day-dreamed, so they also decided to expel him. Eventually, in the year 1625, He joined the Conventual Franciscans. There, his superiors reckoned, that Joseph made strides and, taking into consideration his mental abilities, He might become a priest. With the great aid of God, He managed to pass all the exams and on 4 March 1628 was ordained priest. Since then, his life was filled with miracles. Above all, Joseph frequently fell into ecstasies, which were accompanied by levitation. The Church, wanting to investigate the case, three times summoned Him to the inquisitional court and three times exculpated him. Apart from, the brother-donkey, as He used to call himself due to difficulties in learning, made many miracles. His unusual acts attracted faithful, also these from the far-flung regions. He was visited also by hierarchs and monarchs. He died in Osimo on 18 September 1663.

Joseph of Cupertino is an extraordinary saint. Despite enormous hardships, he managed to launch an assault against the Heaven, where now he intercedes for us. He sees the students, who toil, trying to learn well for the exams and wants to help them. He took pains himself to fulfil his dream and become priest. The power of his espousal is truly immense, in my opinion infallible, and I would like as many people as possible, not only these, who study, to discover it. God gives us in His person a great aid; it is our decision, if we accept it, or not.

niedziela, 4 września 2011

Katolicka architektura sakralna. // The catholic sacral architecture.

Niedawno pisałem o fatalnym stanie katolickiej architektury sakralnej. Dzisiaj chciałbym umieścić fotografie wspaniałych kościołów zbudowanych przed rewolucją kultularno-doktrynalną w Owczarni Bożej jaką był Sobór Watykański II.

Recently, I have written about awful state of the catholic sacral architecture. Today I would like to publish photos of magnificent churches built before the cultural-doctrinal revolution in the Divine Fold, which was the Second Vatican Council.

Bazylika św. Piotra na Watykanie - centrum katolickiego świata.
Basilica of St. Peter on the Vatican Hill - the centre of the catholic world.

Hagia Sophia w Istanbule - najpierw kościół, później meczet, dzisiaj muzeum. 
Hagia Sophia in Istanbul - firstly a church, later a mosque, today a museum.

Bazylika św. Jakuba Większego w Santiago de Compostela.
Basilica of st. James the Greater in Santiago de Compostela.

Bazylika Niepokalanego Poczęcia w Waszyngtonie.
The Basilica of the National Shrine of the Immaculate Conception.

Sagrada Familia w Barcelonie.
Sagrada Familia in Barcelona.

Notre Dame w Paryżu.
Notre Dame in Paris.

Il Gesu w Rzymie - wzór dla wielu barokowych kościołów i kościół-matka jezuitów.
Il Gesu in Rome - a model for many baroque churches and the mother church of the Jesuits.

 Katedra Westminsterska w Londynie - siedziba prymasa Anglii i Walii.
The Westminster Cathedral - the see of the primate of England and Wales.

Mont Saint-Michel w Normandii.
Mont Saint-Michel in Normandy.

Katedra w Spirze - jedna z cesarskich katedr.
Speyer Cathedral - one of the imperial cathedrals.

Katedra św. Patryka w Nowym Jorku.
The cathedral of st. Patric in New York.

piątek, 2 września 2011

Łacińskie smaczki cz.4

Oto kolejna porcja ciekawych łacińskich słówek:

sedes - stolica

bibere - pić (1os. l.poj. cz. teraź. - bibo); zapewne stąd wzięło się popularne ostatnio słowo biba. 

sex - sześć

Pozdrawiam!

czwartek, 1 września 2011

Realia polskiego NOMu.

Panie Jezu Chryste, Ty powiedziałeś swoim Apostołom: Pokój wam zostawiam, pokój mój wam daję. Prosimy Cię, nie zważaj na grzechy nasze, lecz na wiarę swojego Kościoła i zgodnie z Twoją wolą napełnij go pokojem i doprowadź do pełnej jedności.


Tymi oto słowami wierni uczestniczący w Nowej Mszy są katowani co niedziela. Niby nic szczególnego, wszak w ekumenicznym ferworze i nie takie rzeczy się zdarzały. Nad samym "dążeniem do pełnej jedności" nie ma co się rozwodzić,gdyż sprawa jest prosta - Kościół nigdy nie dążył do jakiejkolwiek jedności, czy to pełnej, czy półpełnej, czy może 3/4. Kościół był, jest i będzie jeden, cały, nienaruszony i nie przekonają mnie do tego wypowiedzi, w których mówi się iż przez to że ludzie odłączają się od Owczarni Chrystusowej powstaje rana, która powoduje iż sam Kościół jest jeden, ale nie jest to pełna jedność gdyż część się odłączyła. Każdy kto od Kościoła się odłącza jest heretykiem, który jest jak gałązka winnego krzewu.  Chociaż ona więdnie, jednak zostaje odcięta, a sam krzew nie doznaje szkody, nadal jest zielony i wydaje przepiękne owoce (J 15,1-8). Najciekawszy jednak był kontekst w jakim te słowa są wypowiadane. Należą one bowiem do obrzędów Komunii Świętej w Nowej Mszy. Podczas roku akademickiego byłem raz w całkiem przyzwoitym, biorąc pod uwagę polskie kryteria, kościele (karmelici bosi). Gdy przyjmowałem Ciało Pańskie w kościele rozbrzmiewały słowa pieśni Jeden chleb, którą pozwolę sobie zacytować:

Jeden chleb, co zmienia się w Chrystusa Ciało,
z wielu ziaren pszenicznych się rodzi.
Jedno wino, co się Krwią Chrystusa stało,
z soku wielu winnych gron pochodzi.

Ref.
Jak ten chleb, co złączył złote ziarna,
tak niech miłość złączy nas ofiarna.
Jak ten kielich łączy kropel wiele,
tak nas, Chryste, w swoim złącz Kościele.

O Pasterzu, zgromadź w jednej swej owczarni,
zabłąkane owce, które giną.
W jeden Kościół zbierz na nowo i przygarnij,
byśmy jedną stali się rodziną.

Na ramiona swoje weź, o Panie,
tych, co sami wrócić już nie mogą!
Niechaj zjednoczenia cud się stanie,
prowadź nas ku niebu wspólną drogą.

W tej pieśni wspaniale jest podkreślona jedność Kościoła, który został założony przez Chrystusa i pragnienie, aby do niego wrócili wszyscy Ci, którzy go porzucili. Jakże wielki kontrast jest między tą pieśnią a NOMową, ekumeniczną rzeczywistością! Dla mnie odśpiewanie jej podczas udzielania Komunii Świętej jest przede wszystkim objawem tego, że mało kto dzisiaj "rozumie Mszę" modląc się we wspólnocie we własnym języku. Gdyby każdy wierny słuchał z uwagą słów kapłana, a także słów tej pieśni to doszedłby do wniosku, że coś jest nie tak. Zarówno z kwestią "dążenia do jedności" jak i nazywania przeróżnych wspólnot "Kościołami" (np. Kościół ewangelicki, Kościół anglikański etc.). Parafianie mogliby zacząć zadawać pytania swoim duszpasterzom dlaczego występują takie niezgodności, mogliby także szukać odpowiedzi sami. Jednakże nikt nawet nie próbuje. Ekumaniacy zapewne się cieszą, że wierni nie reagują na takie "zgrzyty", jednakże powinni płakać, gdyż jest to jeden z najbardziej wyrazistych przykładów całkowitego fiaska soborowego postulatu "rozumienia Mszy przez wiernych" polegającego na wprowadzeniu języków narodowych (oczywiście "w duchu Soboru"; sobór nakazał zachować łacinę).