sobota, 23 października 2010

Weryfikacja poglądów.

Odkąd postawiłem stopę w Rzymie, wiedziałem że jest to miasto, w którym nie można się nudzić i myślałem, że drugiego takiego nie znajdę. Jednakże odkąd jestem w Lublinie stwierdzam zupełnie inaczej. Jest to naprawdę interesująca rzeczywistość. Co chwila odbywa się jakieś wydarzenie kulturalne (aktualnie np Pythonalia), a podczas weekendowego spaceru po mieście można napotkać naprawdę ciekawe osobistości: dwa tygodnie temu miał miejsce marsz dla intronizacji Jezusa na Króla Polski i było wiele osób z flagami, kilka przebranych w dziwne płaszcze z bodajże średniowiecznym herbem Polski; dzisiaj natomiast widziałem ludzi - fanów zespołu 30 seconds to Mars śpiewających piosenki i trzymających flagę z, jak się domyśliłem, symbolem tego bandu. Aż strach się bać co zobaczę następnym razem. No i sam Lublin jest naprawdę uroczym miastem. Zakochałem się w nim. Polecam wszystkim!

niedziela, 17 października 2010

Niewiedza na skalę światową.

Chyba każda osoba spytana o najważniejszy kościół na świecie bez wahania odpowie "Bazylika św. Piotra na Watykanie". Jednakże jest to nieprawda. Grób Pierwszego Papieża ma oczywiście szczególne znaczenie w historii i życiu Kościoła, ale nie jest to miejsce o największej randze. Jest tylko jedna ważniejsza świątynia - Przenajświętsza Laterańska Arcybazylika Patriarchalna.
Jak głoszą napisy na fasadzie, ów kościół jest "Matką i Głową wszystkich kościołów miasta i świata".
Jest to nawiązanie do bulli Grzegorza XI wydanej w Awinionie 23 I 1372r. a która dotyczy właśnie prymatu katedry papieskiej katedry nad innymi w tym nad imiennie wymienioną bazyliką Księcia Apostołów (= św. Piotra). Niestety wie o tym niewiele osób. Są oczywiście i plusy takiej sytuacji: można się pomodlić oraz zobaczyć wspaniałość papieskiej świątyni w spokoju, bez charakterystycznego hałasu wytwarzanego przez turystów.

Commentarium ad orationem episcopi Dowling, pars I.

Przedstawiona przemowa została wygłoszona przez bpa Dowlinga (ordynariusza Rustenberga) do grupy osób świeckich pełniących ważną rolę w Jego diecezji w Cape Town. Jako, że jest to dość długie przemówienie, zostanie ono podzielone na części. Tłumaczenie, komentarze, podkreślenia etc. pochodzą ode mnie.

''Jerry Fiteaux Napisał w National Catholic Reporter: 24 kwietnia 2010 r. Edward James Slattery, biskup Tulsy w Oklahomie, odprawił Mszę po łacinie w nadzwyczajnej formie, tzn. w rycie trydenckim,W Bazylice Narodowego Sanktuarium Niepokolanego Poczęcia. Wygłosił kazanie po angielsku. (Czyżby w x. bpie pokutował stereotyp, że przed Soborem wsio było po łacinie?) W liturgii uczestniczyło ponad 3000 osób.

Istotniejsze dla mnie w tym wydarzeniu było kilka elementów:
Po pierwsze, nie było żadnych demonstracji wewnątrz lub na zewnątrz sanktuarium, w której uczestniczyłyby ofiary molestowane seksualnie przez księży po tym jak emerytowany kolumbijski kardynał Dario Castrillion Hoyos wycofał się z pełnienia funkcji głównego celebransa. Castrillon, były prefekt watykańskiej Kongregacji ds. Duchowieństwa i były przewodniczący Pontyfikalnej Komisji Ecclesia Dei, która nadzoruje i promuje stosowanie łacińskiego rytu trydenckiego w Kościele Rzymskim ogłosił tę ważną wiadomość na tydzień przed Mszą, kiedy francuska gazeta ujawniła, że w 2001r. pochwalił francuskiego biskupa za złamanie prawa i odmówienie przekazania władzom cywilnym księdza zamieszanego w molestowanie seksualne nieletnich. Castrillon nie tylko nie przeprosił za list - ponownie potwierdził jego autentyczność i powiedział, że Jan Paweł II nalegał, aby go wysłać do biskupów na całym świecie. (Ad personam? Widać x. bp nie ma mocnych argumentów przeciwko Tradycji, skoro zaczyna w ten sposób)

Po drugie, po raz pierwszy w życiu, mimo tego że jako ministrant w latach '50, aż do późnych lat '60 a później jako seminarzysta przez 12 lat uczestniczyłem w wielu pontyfikalnych liturgiach na Środkowym Zachodzie (Upper Midwest) i w Waszyngtonie, 24 kwietnia tego roku w końcu zobaczyłem wspaniałość "cappa magna", czerwonego trenu długiego na 20 jardów (1 jard = 0,9144m) ciągnącego się za biskupem lub kardynałem, który stał się jednym z symboli odrodzenia Mszy trydenckiej.

Piętnaście minut przed Mszą, Slattery przeszedł w procesji główną nawą, mając na sobie ekstrawagancki płaszcz podtrzymywany z tyłu przez młodego ministranta. Przed głównym ołarzem miał miejsce wspaniały skręt do wyjścia po lewej stronie. W tym momencie cappa magna byla rozciągnięta na prawie całej długości sanktuarium.

Przez ponad pół godziny przedstawienia przed Mszą, któremu towarzyszyła piękna łacińska muzyka wykonywana przez chór (w tym Tu Es Petrus Pierluigiego Palestriny i O Sacrum Convivium Thomasa Tallisa) a także przez pierwsze pół godziny Mszy, ponad 3000 wiernych zgromadzonych w bazylice siedziało biernie jak publiczność na koncercie, nie mogąc powiedzieć ani słowa podczas liturgii. (To nieprawdopodobne. Tyle ciszy. Żeby się nie "nudzić" wierni najprawdopodobniej musieli się modlić. Nie do pomyślenia co ta Msza trydencka czyni w sercach wiernych)

Wspaniałe organy piszczałkowe akompaniowały prawie 20-minutowej procesji, podczas której ministranci w każdym wieku (ale tylko mężczyźni), rycerze z wielu katolickich organizacji, diakoni, kapłani i wielu innych posługujących udawali się do ołtarza. Wielu kapłanów i diakonów miało na głowach birety, sztywne, kwadratowe, czarne czapki kiedyś noszone przez wszystkich księży i seminarzystów w chórze. (owo wyjaśnienie dość dobrze świadczy o tym jak x. bp podchodzi do kwestii ubioru kapłana, czego zresztą mamy przykład na stronie źródłowej tego przemówienia)

Dopiero podczas kolekty ktokolwiek spośród ponad 3000 katolików wypełniających ławki i nawy sanktuarium mógł usłyszeć głos dobiegający gdzieś z okolic ołtarza. (Ponoć Bóg przemawia do człowieka w ciszy, a nie w nieustannej paplaninie księdza ,typowej dla NOMu)

Wtedy zdałem sobie sprawę, że ta trydencka liturgia była wymyślną rytualną manifestacją kościelnej pozycji (biskupa), a nie Mszą zgodną z podstawowym żądaniem Soboru Watykańskiego II pełnego, aktywnego uczestnictwa wiernych (w liturgii). (ot i kolejny "szpec" od liturgii i liturgiki świadomy tego czym naprawdę jest participatio actuosa...)

Msza była podkreśleniem piątej rocznicy rozpoczęcia posługi Papieża przez Benedykta XVI.

The Southern Cross około 3-4 tygodni temu opublikował zdjęcie bpa Slaterry'ego z jego "cappa magna" - w kolorze! Dla mnie taki pokaz tryumfalizmu w Kościele rozdartym skandalami na tle seksualnym jest bardzo niefortunny. Celebracja tej Mszy nosi znaki średniowiecznego dworu królewskiego, a nie pokornego, służebnego przywództwa na wzór Jezusa. (Patrząc na zdjęcia/filmy NOMu celebrowanego na Zachodzie także tego nie widzę; no chyba, że ksiądz-konferansjer robiący z Najświętszej Ofiary szopkę spełnia ten postulat) Wydaje mi się, że to wydarzenie jest także symbolem tego co ma miejsce w Kościele zwłaszcza odkąd Jan Paweł II stał się Biskupem Rzymu aż po dziś dzień. Jest to restauracjonizm, starannie zaplanowany demontaż teologii, eklezjologii, wizji duszpasterskiej, w istocie otwartych okien Vaticanum II po to, aby "przywrócić" poprzedni, łatwiejszy w kontrolowaniu model Kościoła (i wszystko jasne - xiędzu biskupowi marzy się Kościół spod znaku "róbta co chceta"; przez ostatnie lata miał na pewno szerokie pole do działania, ale teraz się zaczęło powoli zawężać - wszystko przez tych okropnych tradsów!) poprzez wciąż centralizowaną strukturę władzy. Strukturę, która teraz kontroluje całe życie Kościoła poprzez sieć watykańskich Kongregacji pod przywództwem kardynałów, która zapewnia ścisłą zgodność z tym, co jest przez nich uznane za "ortodoksyjne". Ci, którzy nie chcą się podporządkować podlegają cenzurze i karze np. teologowie, którym zabroniono nauczania na katolickich uczelniach."
(Niesłychane! Teologowie głoszący niekatolickie poglądy [zwane herezjami] nie mogą ich swobodnie nauczać i zwodzić innych na manowce! Rażąca niesprawiedliwość!)


Finis partis I


Źródło:
http://www.indcatholicnews.com/news.php?viewStory=16465

Streszczenie i reakcje na owo przemówienie zostały opublikowane na opoce:
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/tp2010-35-watykan.html

środa, 13 października 2010

"Żydzi" XXI w.

Będąc w Rzymie w przewodniku wyczytałem, że po utworzeniu getta przez papieża Pawła IV na Żydów zostały narzucone rozmaite obowiązki m. in. coniedzielnego wysłuchiwania kazań w jednym z kościołów (San Gregorio). Oczywiście spotkało się to z niechętnym przyjęciem. Ci, którzy naprawdę nie chcieli wysłuchiwać Słowa Bożego dawali łapówki lub, co będzie dla mnie punktem odniesienia, wkładali do uszu zatyczki. Co w tym takiego dziwnego? Otóż dzisiaj, po kilku wiekach nadal mamy do czynienia z tym samym zjawiskiem, jedynie lekko przekształconym. Nie używa się już zatyczek, ale mp3 i innego sprzętu elektronicznego, jednakże powody takiego zachowania są prawie identyczne -wyrażenie swojego sprzeciwu, a także próba odnalezienia siebie mimo przeciwności. Mam tu na myśli ludzi młodych, którzy idą do kościoła "bo rodzice każą", "dla świętego spokoju" itd itp ale to, co najważniejsze wcale ich nie obchodzi. Oni są właśnie "Żydami" XXI w. poddającymi się z góry ustalonym schematom, jednocześnie usiłujący w pewien sposób je obejść. Oczywiście do tej kategorii należy nie tylko młodzież, ale ludzie wszystkich kategorii, mające różne powody, aby brać udział w nabożeństwach, które ich nic a nic nie obchodzą. Jest ich na szczęście coraz mniej, gdyż powoli społeczeństwo zaczyna obalać schematy typu "Polak = katolik", "Polonia semper fidelis" etc. Jednakże powstaje pytanie: ilu ludzi zostanie w polskim Kościele, gdy wszyscy Ci "Żydzi" ujawnią swoje przekonania i odejdą?

sobota, 9 października 2010

Post ferias.

Jest 9 października A.D. 2010. Niestety przerwa w dostawie internetu przeciągnęła się o wiele bardziej niż sądziłem. Po wielu perypetiach w końcu otrzymałem modem w środę. Jako że ów tydzień był dla mnie niesamowicie emocjonalny, wszedłem na bloga dopiero dzisiaj. Same studia mnie lekko przerażają (a konkretnie gramatyka i słownictwo), ale sam Lublin oraz ludzie, których już poznałem napawają mnie optymizmem. Jakoś to będzie.
Cykl moich rzymskich wpisów postaram się wznowić już dziś.