środa, 1 grudnia 2010

Jan XXIII jakiego nie znacie.

28 października 1958r. Rzym i świat usłyszeli te słowa:
Annuntio vobis gaudium magnum: habemus Papam,
Eminentissimum ac reverendissimum Dominum,
Dominum Angelum
Sanctæ Romanæ Ecclesiæ Cardinalem Roncalli
Qui sibi nomen imposuit Joannis vicesimi tertii
Tak oto został wybrany kolejny, dwieście sześćdziesiąty pierwszy Biskup Rzymu.  Jest znany wielu osobom, nie tylko katolikom (np luteranie obchodzą dzień Jana XXIII - reformatora Kościoła). Jest oceniany zazwyczaj w dwojaki sposób:
1) Jako wspaniały papież, który odczytując znaki czasu zwołał Sobór Watykański II, co było przełomowym momentem w historii Kościoła, gdyż odnowiono wszystko, nastała nowa wiosna, ludzie zaczęli rozumieć liturgię itd.itp.
2) Jako zły papież (wg niektórych wręcz heretyk), który zwołując Sobór Watykański II doprowadził do kryzysu Kościoła, który widzimy dzisiaj.
Jasno widać, że Jego krótki, bo pięcioletni pontyfikat jest oceniany przez pryzmat Vaticanum II, co jest zrozumiałe i właściwe. Jednakże głupotą byłoby uważać, że dzisiejszy stan Kościoła, to Jego wina. Przede wszystkim Uśmiechnięty Papież, jak często jest nazywany, miał zupełnie inną wizję ostatniego soboru, która została niestety bardzo wypaczona: zwołał go w celach pastoralnych (=duszpasterskich), czyli po to, aby w nowy sposób, bardziej przystępny dla człowieka drugiej połowy XX w. Obiektem zainteresowań soboru miało być przede wszystkim wyrażenie w nowy sposób niezmiennych prawd wiary. Ingerencja w sferę doktrynalną miała się ograniczyć do ewentualnego pogłębienia niektórych treści, ale wszystko zgodnie z Tradycją Kościoła. Niestety papież zmarł wkrótce po rozpoczęciu Soboru Watykańskiego II, który z pastoralnego stał się "superdogmatycznym".
Na zakończenie chciałbym zaprezentować bardzo ciekawy dokument, prezentujący poglądy Papieża na temat łaciny.


KONSTYTUCJA APOSTOLSKA „O PODNIESIENIU STUDIUM JĘZYKA ŁACIŃSKIEGO” OJCA ŚWIĘTEGO JANA XXIII, PAPIEŻA Z OPATRZNOŚCI BOŻEJ - JAN BISKUP, SŁUGA SŁUG BOŻYCH NA WIECZNĄ RZECZY PAMIĄTKĘ

(L'Osservatore Romano Nr 4 z 24 lutego 1962 roku) *)

Mądrość starożytnych zawarta w pismach Greków i Rzymian, tudzież najwspanialsze pomniki nauki istniejących przed wiekami narodów musimy uważać za jakby jutrzenkę zwiastującą prawdę ewangeliczną, którą Syn Boży „Pan i nauczyciel łaski i prawdy, oświeciciel i przewodnik rodzaju ludzkiego” [1] ogłosił na tej ziemi. Ojcowie i Doktorzy Kościoła dostrzegli w tych najznakomitszych pamiątkach starożytnych czasów pewne przygotowanie dla dusz ludzkich do przyjęcia tych skarbów, które Jezus Chrystus „z nadejściem pełności czasów” [2] przekazał ludziom. Z tego to faktu jasno wynika, że w nowej rzeczywistości chrześcijańskiej nic nie zginęło, co powstało przed wiekami a było rozumne, sprawiedliwe, szlachetne i piękne.

Z tych też względów Kościół Święty otaczał najwyższą czcią pomniki mądrości, szczególnie języki greckie i łacińskie, które były jakby szatą starożytnej mądrości. Podobnie Kościół Święty skorzystał i z innych języków, które jaśniały w krajach Wschodu, zwłaszcza, gdy wiele wnosiły dla dobra ludzkości i kształtowania obyczajów; posługuje się nimi w obrzędach religijnych, przy tłumaczeniu Pisma świętego, a w niektórych krajach w chwili obecnej mają tę samą starożytną żywotność i tę samą moc obowiązującą.

Spośród starożytnych języków na czoło niewątpliwie wysuwa się ten, który najpierw rozwinął się w granicach Lacium, a stąd następnie tak bardzo przyczynił się do rozszerzenia imienia chrześcijańskiego na Zachodzie. Jak nie bez pomocy Bożej stało się to, że ten język zjednoczył w wielką wspólnotę narody pod władzą imperium rzymskiego, tak też stała się ta mowa językiem Stolicy Apostolskiej [3], a zachowana dla przyszłości związała różne narody Europy ścisłym węzłem jedności. Język łaciński z natury swojej był dostosowany do rozszerzania wśród różnych narodów każdego przejawu kultury ludzkiej: gdyż nie pobudzał do nienawiści, dla każdego narodu okazywał się łagodnym, nie sprzyjał żadnej ze stron, wreszcie dla wszystkich był drogi i przyjazny.

Nie można i tego nie doceniać, że język łaciński odznacza się jasnymi pojęciami i ścisłymi terminami, gdyż posiada „zwięzły, bogaty, rytmiczny sposób mówienia, pełen wzniosłości i piękna” [4], co jedynie prowadzi do jasności i pewności doktrynalnej. Z tych to przyczyn Stolica Święta zawsze okazywała troskę o staranne zachowanie języka łacińskiego i zawsze miała go w cenie, posługując się nim w wykonywaniu swego urzędu nauczycielskiego „jakby wspaniałą szatą zewnętrzną niebieskiej nauki i świętych prawd” [5] i jego też używali słudzy ołtarza. Duchowni mową Rzymian w łatwiejszy sposób mogą otrzymywać wiadomości Stolicy Apostolskiej i łatwiej się mogli porozumiewać między sobą.

Ten więc język, tak bardzo związany z życiem Kościoła „zdobyty był przez uczenie i posługiwanie się, nie tyle ze względu na wykształcenie czy literaturę, co ze względu na jego użyteczność religijną” [6]. Podkreślił to już niezapomnianej pamięci Nasz Poprzednik Pius XI, który idąc właściwą i rozsądną drogą w tej sprawie wskazał na trzy przymioty tego języka, tak dostosowanego do natury Kościoła: „Kościół, który rozciąga się na wszystkie narody i mający trwać aż do skończenia świata... z istoty swojej domaga się języka, który by był uniwersalny, niezmienny i szlachetny” [7]. Jeśli bowiem konieczną jest rzeczą, aby z Kościołem Rzymskim „zgadzały się wszystkie kościoły” [8] jakiegokolwiek obrządku, jakiejkolwiek narodowości i języka, gdyż właśnie nad wszystkimi i poszczególnymi kościołami jak i nad wszystkimi i pojedynczymi pasterzami i wiernymi” [9], to wydaje się rzeczą zupełnie odpowiednią, aby we wzajemnym porozumiewaniu się posługiwano się jakimś środkiem powszechnym i jednolitym, szczególnie między Stolicą Apostolską i kościołami obrządku łacińskiego.

Dlatego tak papieże, gdy chcą o czymś pouczyć narody katolickie jak i Urzędy Kurii Rzymskiej, jeśli załatwiają jakieś sprawy, lub sporządzają jakieś dekrety odnoszące się do wszystkich wiernych, zawsze posługują się nie innym jak tylko łacińskim językiem, aby w ten sposób usłyszany był matczyny głos przez niezliczone narody świata.

Wypada, aby Kościół posługiwał się nie tylko językiem powszechnym, ale także językiem odznaczającym się przymiotem niezmienności. Gdyby bowiem prawdy Kościoła katolickiego były podawane czy to w nielicznych, czy we wielu spośród zmieniających się współczesnych języków, które by pozostałych nie przewyższały swoją powagą, to staje się jasne, że treść tych prawd nie byłaby dostępna dla wszystkich ani w sposób dość ścisły, ani dość jasny, ze względu na różnorodność tych języków. Brak bowiem byłoby jakiejś stałej i wspólnej miary, z którą możnaby porównywać znaczenie wszystkich innych języków. Przecież w rzeczy samej, język łaciński przez długi czas chronił się przed różnymi naleciałościami, które życie codzienne zwykło było wprowadzać do słownictwa. Z tego względu trzeba ten język uznać za stały i niezmienny, gdyż nowe pojęcia, których domaga się postęp, tłumaczenie i obrona nauki chrześcijańskiej, już od dawna były ustalone i ugruntowane. Gdy wreszcie Kościół katolicki – jako że założony przez Chrystusa Pana – przewyższał od dawna swoją godnością wszystkie społeczności, to rzeczywiście głosił swoją sławę nie językiem potocznym, ale pełnego godności i majestatu.

Oprócz tego język łaciński „który możemy nazwać katolickim” [10], ponieważ został uświęcony ciągłym posługiwaniem się nim przez Stolicę Apostolską, wszystkich Kościołów matkę i nauczycielkę, ma być uważany za „skarbnice niezrównanej pomocy” [11] i za pewnego rodzaju bramę, przez którą każdy ma przystęp do prawd chrześcijańskich, już od wieków przyjętych [12], a także do wyjaśnienia pomników kościelnego nauczania. Język ten jest odpowiednim węzłem łączącym w sposób cudowny przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Nie można poddawać wątpliwości, że mowa i znakomite pisma Rzymian prowadzi do rozwijania i wykształcenia zdolności młodzieńców, zwłaszcza, że wtedy dojrzewają i doskonalą się władze rozumu i duszy; wtedy wyrabia się zręczność umysłu i zdolność trafnego wydawania sądów; wtenczas umysł młodzieńca zaczyna odpowiednio pojmować i oceniać, w końcu opanowuje poprawność myślenia i mówienia.

Z rozważania powyższych rzeczy dobrze rozumiemy, dlaczego papieże często i wiele z taką godnością podkreślali nie tylko doniosłość i pierwszeństwo języka łacińskiego, ale dopatrując się niebezpieczeństw wynikających z jego zaniedbania, wskazywali duchownym diecezjalnym i duchownym zakonnym na konieczność uczenia i posługiwania się tym językiem.

Powodowani tymi samymi przyczynami co Nasi Poprzednicy i Synody prowincjonalne, My także z całą stanowczością dokładamy się, aby studium tego języka ustawicznie postępowało naprzód.

W obecnych bowiem czasach w licznych miejscach posługiwanie się mową Rzymian zaczyna być przedmiotem sporu, a nadto wielu chciałoby wiedzieć, jakie stanowisko w tej sprawie zajmuje Stolica Apostolska.

Z tego też względu przypominamy i postanawiamy odpowiednimi wskazówkami zawartymi w tym wielkiej wagi dokumencie strzec tego, aby w całej mocy był zachowany stary zwyczaj posługiwania się językiem łacińskim, a gdzieby już prawie zanikał, tam należy go w pełni na nowo przywrócić.

Zresztą, jakie jest właśnie w tej sprawie Nasze zdanie, już jak nam się wydaje dostatecznie określiliśmy, zwracając się do studiujących język łaciński tymi słowami: „Należy ubolewać nad tymi, a wielu jest takich, którzy bez miary pochłonięci niezwykłym postępem nauk odrzucają lub ograniczają studium języka łacińskiego i inne nauki tego rodzaju. Tą samą pobudzeni koniecznością sądzimy, że trzeba naprzód kroczyć inną drogą. Im bardziej zakorzeni się w duszy ludzkiej to, co odpowiada naturze i godności ludzkiej, tym bardziej będziemy się czuli zmuszeni zdobywać to, co duszę uszlachetnia i przyozdabia, by nieszczęśni ludzie nie stali się podobnie jak wytwarzane przez nich maszyny, zimne, szorstkie i pozbawione serdeczności” [11].

Co zauważywszy, a równocześnie do głębi zastanawiając się nad tymi sprawami z pełną powagą i świadomością Naszego obowiązku, postanawiamy i nakazujemy to, co następuje:

1. Biskupi i najwyżsi przełożeni zakonów niech przedsięwezmą odpowiednie starania, aby już to w swoich seminariach, już to w swoich szkołach, w których przygotowują się młodzieńcy do kapłaństwa, wszyscy gorliwie przestrzegali zarządzenie Stolicy Apostolskiej w tej sprawie i okazywali jak największe posłuszeństwo tymże Naszym postanowieniom.

2. Ci sami przełożeni niech dbają z ojcowską troskliwością o to, by ci, którzy są wykształceni w nowoczesnych naukach nie odważyli się na własną rękę występować przeciwko językowi łacińskiemu czy to w nauczaniu głównych przedmiotów kościelnych, czy to w liturgii, ani z uprzedzeniem nie pomniejszali lub mylnie nie interpretowali dotyczących tej sprawy rozporządzeń Stolicy Apostolskiej.

3. W jaki sposób alumni, zanim rozpoczną ścisłe studia kościelne, mają być wykształceni w języku łacińskim przed odpowiednich nauczycieli i w odpowiednim czasie stanowią przepisy Kodeksu Prawa Kanonicznego (1364) i przepisy Naszych Poprzedników: „w ten sposób, aby w chwili, gdy rozpoczną studium głównych przedmiotów kościelnych... nie okazało się, że na skutek niezrozumienia wykładów nie mogli zdobyć pełnej wiedzy, nie mówiąc o tym, że nie będą mogli uczestniczyć w dysputach, w których tak bardzo kształtuje się zdolność młodzieńców do obrony prawdy” [15]. Będzie się to także odnosić do tych, którzy w późnym wieku zostali powołani do służby Bożej i na skutek tego bardzo mało, lub wcale nie oddawali się naukom humanistycznym. Nikomu nie powinno się pozwolić na studium filozofii czy teologii katolickiej, jak długo nie wykaże się, ze jest w tym języku wykształcony i posiada zdolność posługiwania się nim.

4. Postanawiamy, że jeśli gdzieś na skutek dostosowania się do programu obowiązującego w szkołach świeckich w jakiś sposób troska o język łaciński byłaby pomniejszona ze szkodą dla istotnego i solidnego wykształcenia, tam należy nauczanie języka łacińskiego uzupełnić w wymaganym stopniu. Każdy bowiem winien być przekonany o tym, także i w tej sprawie, że sumiennie trzeba się troszczyć o program nauczania instytucji kształcących księży nie tylko odnośnie do liczby i rodzaju przedmiotów, ale także w stosunku do tego, co dotyczy czasu nauczania. Gdyby zaś ze względu na czas lub miejsce należało uwzględnić jakieś nowe przedmioty, wtedy dla tej przyczyny albo przedłuża się okres studiów, albo wykłada się je w krótszym okresie czasu, albo wreszcie naukę tychże przerzuca się na inny czas.

5. Główne przedmioty kościelne, jak to było już często nakazywane, mają być wykładane w języku łacińskim. Jak nas bowiem poucza doświadczenie wielu wieków, język ten był najstosowniejszy przy wyjaśnianiu w sposób odpowiedni i przejrzysty najtrudniejszych i najsubtelniejszych zagadnień. Język ten został od dawna wzbogacony właściwymi i stałymi terminami, dostosowanymi do zachowania nienaruszalności wiary katolickiej, a także w wysokim stopniu nadaje się do uniknięcia niepotrzebnej wielomówności. Dlatego ci, którzy czy to na uniwersytetach, czy to w seminariach wykładają wyżej wspomniane przedmioty, mają się posługiwać językiem łacińskim i książkami pisanymi w tym języku. Tych, którzy nie są w stanie zastosować się do tych przepisów Stolicy Świętej z powodu nieznajomości języka łacińskiego, czy też na skutek brak biegłości w nim, należy stopniowo zastąpić profesorami, którzy są do tego zdolni. Konieczną jest rzeczą, aby trudności wynikające już to ze strony profesorów, już to ze strony alumnów były pokonywane przy życzliwym poparciu profesorów a z wielką stanowczością biskupów i przełożonych.

6. Język łaciński jest żywym językiem Kościoła. Dla zaradzenia więc wzrastającej z dnia na dzień potrzebie nowego słownictwa, a także celem wzbogacenia go nowymi, stosownymi i odpowiednimi terminami, dla dorównania ogólnym wymaganiom, zgodnie z duchem języka łacińskiego – jak to stosowali święci Ojcowie i najwybitniejsi pisarze, zwani scholastykami – nakazujemy Kongregacji dla Seminariów i Uniwersytetów, aby powołała do życia Akademię Języka Łacińskiego. Szczególnym zadaniem tego Instytutu, w którym zgromadzą się uczeni ze wszystkich stron świata, znawcy języka łacińskiego i greckiego – będzie to, aby – nie inaczej, jak akademie poszczególnych państw, ustanowione dla podnoszenia poziomu języka swego narodu – podobnie dbał o należyty rozwój języka łacińskiego, o słownictwo łacińskie; jeśli będzie tego wymagał konieczność, uzupełni nowymi słowami z właściwym dla nich znaczeniem i odcieniem. Zadaniem Instytut będzie prowadzić studium nad rozwojem języka łacińskiego w poszczególnych wiekach, przede wszystkim chrześcijańskiego. Na tych studiach mają zdobyć głębszą znajomość łaciny dla właściwego i poprawnego posługiwania się nią w mowie i w piśmie ci, którzy będą wykładać język łaciński w seminariach, kolegiach, układać dekrety, wyroki, prowadzić korespondencję w Kongregacjach, w Kuriach Diecezjalnych, w Zakonach.

7. Język łaciński był bardzo związany z językiem greckim naturalnym pokrewieństwem i wpływem dawnych autorów. Z tego też względu, jak to często nakazywali Nasi Poprzednicy, zachodzi potrzeba, aby do niego przygotowywali się w szkołach typu niższego i średniego ci, którzy mają zamiar stać się sługami ołtarza. Chodzi o to, aby, gdy mianowicie rozpoczną wyższe studia, a w szczególności, gdyby chcieli osiągnąć stopnie akademickie z Pisma świętego, czy świętej Teologii, niech łatwość w dojściu i solidnym zrozumieniu, już nie filozofów greckich, których nazywać się zwykło scholastykami, ale przynajmniej oryginalnych kodeksów Pisma świętego, liturgii i świętych Ojców greckich.

8. Tejże samej Kongregacji polecamy, aby program nauczania języka łacińskiego przez wszystkich najdokładniej był zachowany. Okaże się, że ci, którzy będą się trzymać tego programu osiągną doskonałe poznanie i biegłość w tej mowie. Tego rodzaju program, jeśli rzecz tego będzie wymagać, mogą wprawdzie inaczej sformułować zebrania biskupów, ale w żaden sposób nie mogą umniejszać, ani zmieniać natury tegoż programu. Jednakże ci sami ordynariusze niech nie usiłują realizować sowich uchwał jak długo nie będą one rozpatrzone i zatwierdzone przez Świętą Kongregację.

Wreszcie to, co Naszą Konstytucją postanowiliśmy, rozstrzygnęliśmy i oznajmiliśmy, nakazaliśmy, żądamy i rozkazujemy Naszą Apostolską władzą, aby to wszystko jako prawomocne i ugruntowane we wszystkich swoich częściach trwało i pozostawało, bez względu na wszelkie przeciwne zarządzenia, chociażby godne szczególnej wzmianki.

Dane w Rzymie u św. Piotra, dnia 22 lutego 1962 r. w bazylice św. Piotra Apostoła, w czwartym roku Naszego Pontyfikatu



*) Tłumaczył z łaciny Ks. Prof. Jan Wieczorek – Opole

1. Tertull., Apol. 21., Migne, pl. 1, 394.
2. Eph. 1, 10.
3. Epis. S. Congr. Stud. Vehementer sane, ad Ep. universos, 1 iul. 1908: Ench. Cler., N. 820. Cfr. etiam Epist. Ap Pii XI. Unigenitus Dei Filius, 19 mar. 1924: A.A.S 16 (1924) 141.
4. Pius XI, Epist. Ap. Officiorum omnium, 1 aug. 1922: A.A.S 14 (1922) 452-453.
5. Pius XI, Moto Propio Litterarum latinarum, 20 oct. 1924: A.A.S. 16 (1924) 417.
6. Pius XI, Epist. Ap. Officiorum omnium, 1 aug. 1922: A.A.S. 14 (1922) 452.
7. Ibidem.
8. S. Iren., Adv. Haer., 2; Migne. PG 7, 848.
9. Cfr. C.I.C. Can. 218, § 2.
10. Cfr. Pius XI, Epist. Ap. Officiorum omnium, 1 aug. 1922 A.A.S. 14 (1922) 453.
11. Pius XII, Alloc. Magis quan, 23 nov. 1951: A.A.S. 43 (1951) 737.
12. Leo XIII. Epist. Encycl. Depuis le jour. 8 sept. 1899: Acta Leonis XIII, 19 (1899) 166.
13. Cfr. Collecio Lacensis, praesertim: vol. III, 1018 s. (Conc. Prov. Westmonasteriense, a. 1859); vol IV, 29 (Conc. Prov. Parisiense, a. 1849); vol IV, 149, 153 (Conc. Prov. Rhemense, a. 1849); vol. IV, 359, 361 (Conc. Prov. Avenionense, a. 1849); vol. IV, 349, 396 (Conc. Prov. Burdigalense, a. 1850); vol. V, 61 (Conc. Strigoniense, a. 858); vol. V, 664 (Conc. Prov. Colocense, a. 1863); vol. Vi, 619 (Synod. Vicariatus Suchnensis, a. 1803).
14. Ad Conventum interpat. „Ciceronianis Studiis provehendis”, 7 sept. 1959; in Discorsi Messaggi Colloqui del Santo Padre Giovanni XXIII, I, pp. 234-235; efr. Etiam Alloc. Ad cives dioecesis Placentinae Romam peregrinantes habita, 15 apr. 1959, L'Osservatore Romano, 16 apr. 1959; Epist, Pater misericordiarum, 22 aug. 1961: A.A.S 53 (1961) 667; Alloc. In sollemni auspicatione Collegii Insularum Philippinarum de Urbe habita, 7 ect. 1961: L'Osservatore Romano 9-10 ect. 1961: Epist, Iucuda laudatio, 8 decemb. 1961: A.A.S. 53 (1961) 812.
15. Pius XI, Epist. Ap. Officiorum omnium, 1 aug. 1922; A.A.S. 14 (1922) 453.
16. Epist. S. C. Studiorum, Vehementer sane, 1 iul. 1908: Ench. Cler. n. 821.
17. Leo XIII, Litt. Encycl. Providentissimus Deus, 18 nov. 1893: Acta Leonis XIII, 13 (1893) 342; Epist. Plane quidem intelligis, 20 maii 1885, Acta. 5. 63-64: Pius XII, Alloc. Magis quam. 23 sept. 1951: A.A.S. 43 (1951) 737.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz